IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Restauracja pod małym króliczkiem.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Ray
Książę Ważek
avatar

Liczba postów : 51
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja pod małym króliczkiem.    Sob Gru 06, 2014 4:59 pm

Jak bardzo można poznać człowieka przez kilkanaście minut? Raczej niewiele, ale można już dowiedzieć się jakim typem osoby jest, a to już znacznie ułatwia całą sprawę. Ray proponując przytulanie jego i Elviara był niemal pewien, że Lovely nie odmówi. Nie wydawała się taką osobą, raczej nie rzucała słów na wiatr - tak myślał i stwierdził, że to pewnie ich cecha wspólna. Mimo swojego lenistwa był słowny zawsze i wkurzały go niedotrzymane obietnice.
Przyglądał się z uśmiechem jak czarnowłosy jest duszony przez Firyaenkę, zaśmiał się widząc jego rumieniec na twarzy. W sumie nie dziwił mu się, to już nie tylko bliskość z piękną damą, a także z jej obfitym biustem. Na tą myśl pokiwał głową i lekko skrzywił uśmiech. Dotarło do niego, że też będzie musiał walczyć z zawstydzeniem. Gdy już był obejmowany cały jego spokój znikł. Może nie zrobił się tak bordowy jak Elviar, ale z pewnością mocno się zarumienił. Nie wiedział za bardzo jak zareagować czy powinien ją objąć, czy nie i dać się po prostu przytulać? W końcu jednak postanowił również ją objąć, ostrożnie ułożył ręce na jej plecach, by nie ściskać skrzydeł. Były dosyć delikatne i Ray zawsze w kontakcie z Nei miał obawy, że je uszkodzi - teraz było podobnie. W dodatku wydawały mu się nieco prywatną strefą, której inni nie powinni naruszać. Może sobie nie życzyła dotykania ich? Ogólnie nawet postarał się nie dotknąć tych niebieskich atrybutów panny Love. Jedno jednak trzeba było jej przyznać, potrafiła przytulać. Zdał sobie sprawę, że do tego też trzeba trochę umiejętności i z pewnością niebieskowłosa była nimi obdarzona. Pomijając już jak mocno go ściskała - to chyba był element tej techniki, on postąpił znacznie łagodniej, dużo łagodniej. W końcu miał trochę siły, tego wymagało od niego życie. Gdy go puściła wziął głęboki oddech i uśmiechnął się starając ochłodzić rozżarzone policzki. Postanowił na chwilę zignorować zgodę na przelot ważką, by odpowiedzieć Elviarowi.
- Piętnaście lat nam z wyglądu dajesz? Hmm... mentalnie określają mnie na jeszcze mniej, więc chociaż przepaść mniejsza. - powiedział i zaśmiał się dosłownie jak dziecko. W sumie zawsze śmiał się w taki sposób - radośnie, bez żadnego skrępowania, jakby żadnych problemów w życiu nie miał. W końcu podniósł się i splótł palce obu rąk, a następnie przeciągnął się potężnie wydajać przy tym dziwny odgłos, coś w stylu "Mmmmm". Słychać było jak niektóre jego kości strzelają, a szczególnie kark, którym zatoczył szerokie koło. Westchnął głęboko stając już normalnie i uśmiechnął się szeroko.
- No to co, idziemy się przelecieć? - zapytał spoglądając na Lovely. - A może i Ty chcesz się przelecieć? Myślę, że nawet sam mógłbyś spróbować gdybyś chciał, ale pierwszy raz na ważce może być niebezpieczny mimo, że potrafisz ujeżdżać. - zapytał spoglądając następnie na Elviara. Ray nie miał nic przeciwko, by czarnowłosy spróbował sam polecieć na Ilin, ale bał się, że zmiana z osy na ważkę może być zbyt duża i mimo talentu oraz umiejętności żołnierz mógłby sobie nie poradzić.
- Jak zgoda to idziemy. - odparłby słysząc ich opinię i ruszył w stronę wyjścia z restauracji.

_________________
Myśli | Wypowiedzi | Opisy
#0099CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lovely
Służebnica Nimmeth
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 02/12/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja pod małym króliczkiem.    Wto Gru 09, 2014 6:07 pm

Nie chciała się wypowiadać na temat owadów, nie interesowało ją to w sumie tak bardzo, jak ich. Przypuszczenia Raya były słuszne, jak coś mówiła na ogół to robiła. Chyba, że zdarzyło jej się palnąć coś niestosownego do danej sytuacji, lub osoby - wtedy dopiero nie robiła tego, o czym mówiła. Każdemu czasem zdarza się palnąć jakąś głupotę, której później pożałuje - wtedy to się dopiero zaczynała zabawa.
Usatysfakcjonowała ją ich reakcja. Zarówno na twarzy Ela, jak i Raya pojawiły się rumieńce. Uwielbiała takie rzeczy! Sama nie lubiła się rumienić, ale jak ktoś to robił - bardzo jej się to podobało.
Co do skrzydełek, były delikatne i nie przeszkadzało jej dotykanie ich w granicach rozsądku, ale jakby ktoś zbyt wielokrotnie ich dotykał bardzo by się zdenerwowała. Nie wybuchłaby co prawda, ale na pewno zwróciłaby uwagę. Dość obfity biust, tak? Można powiedzieć, że rozumiała zachowanie płci męskiej. Widząc dziewczynę z ładnym biustem również często wodziła za nią wzrokiem.
- Mi zawsze dają szesnaście, więc nie jest tak źle! Bardzo się z tego w sumie cieszę, chociaż nie wyglądam za młodo jak na swój wiek.
Odparła z szerokim uśmiechem. Miło jej się tak stało i gawędziło. Miała świetne towarzystwo i bardzo się z tego faktu cieszyła, nie było ani nudno, ani nie brakowało przesadnej ciszy która była drażniąca.
- Elviar też musi iść z nami! Niech też się przeleci, przecież nie może go ominąć tak świetna zabawa!
Powiedziała z radością i zrobiła kilka kroków w stronę wyjścia. Zaczekała chwilę, po czym wyszła przed drzwi restauracji, czekając na nich. Zatrzymała się przed budynkiem, patrząc na dach na których wcześniej siedział owad.

Wybaczcie, że dopiero dziś ale wczoraj do 21 lekcje robiłam ;=; I brak weny xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ray
Książę Ważek
avatar

Liczba postów : 51
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja pod małym króliczkiem.    Nie Gru 14, 2014 5:29 pm

/Elviar nie wbija od dłuższego czasu zatem go pomijamy. Jak wróci to napisze.

Panna Love wyprzedziła w zamierzeniu Raya, który już chciał powiedzieć, że Elviar też się przeleci z nim jeżeli tylko chce. Miał w głowie, że może nawet sam spróbuje polatać na Ilin jednak jego wiedza zapewne ograniczała się do os zatem wolał nie ryzykować, że sobie zrobi jakąś krzywdę. To nie tak, że nie wierzył w jego umiejętności - lepiej nie ryzykować. On mógł sobie szaleć, w końcu to jego życie, ale inni? Lepiej niech na jego koszt nie stawiają tak wiele na szali, źle by się z tym później czuł.
- Oczywiście Elviar z nami idzie. Jak chcesz to możesz też się przelecieć ze mną, dla mnie to nie problem. - odparł z uśmiechem białowłosy, a następnie ruszył do wyjścia. Zatrzymał się przed restauracją i spojrzał na dach budynku, na którym zatrzymał się na swojej ważce. Ilin siedział tam spokojnie i swoimi wielkimi oczyma obserwował ulicę. Widząc, że Ray wyszedł z budynku poruszył dwoma parami skrzydeł jakby na rozruszanie ich, lecz nie poderwał się do lotu. Ciężko opisać jak bardzo Puszek uwielbiał lot, a jeszcze bardziej lubił samą swoją ważkę, z którą zdążył się już zżyć. Czasami nawet prowadzili rozmowy, bardzo banalne, ale jednak. Zdolności Siryan zawsze oceniane były w stopniu jak dobrze mogą wytrenować i jak szybko danego owada dlatego praktycznie żaden z nich nie próbował zrozumieć zwierząt czy nauczyć ich czegoś innego, a może samemu zostać uczniem. Białowłosy jednak nie należał do tego typu osób, dla niego liczyła się więź - Ilin był przyjacielem. Widząc swoją żagnicę zieloną zaśmiał się lekko i rzucił okiem na Lovely i Elviara.
- To właśnie Ilin, moja ważka. - powiedział wskazując dłonią na owada i ruszył biegiem w stronę budynku. Odbił się od skrzynki, złapał końca dachu i podciągnął stając na nim, a następnie podszedł pod owada. Na jego niebieskim grzbiecie, zaraz za skrzydłami było założone siodło wykonane z utwardzonych liśćmi pokrytymi Verne kawałkami miękkiego materiału, by nie gniotło ani Ilin, ani Raya podczas jazdy, a zachowywało odpowiednie właściwości. Zaraz za głową ważki było założone specjalne "coś" na co chłopak mówił lejce, lecz nimi nie były. Drewniane, obite miękkim materiałem coś w stylu obroży z wystającą jakby poziomą rurką doczepioną pionowymi. Jak rączki od wózków. Dzięki temu urządzeniu mógł kierować owadem podczas lotu. Lejce nie działałyby w powietrzu, zatem coś stałego twardego było w sam raz. Dociśnięcie w dół było obniżeniem, pociągnięcie w górę podwyższeniem, popchnięcie w przód ruszeniem do przodu, a pociągnięcie w tył zwolnieniem - proste. Oczywiście Ray wolał nie męczyć biednego owada szarpaniem dlatego zwyczajnie przesyłał myśli gdzie ma się skierować.
Wskoczył na siodło i rozsiadł się wygodnie, było długie, spokojnie mieściło dwóch pasażerów, a Ilin nie był zwykłą ważką - podobnie jak osy w Oddziale Elitarnym, wyróżniał się znacznie większą siłą niż reszta gatunku zatem też bez problemu mógł unieść dwójkę ludzi chociaż tracił trochę na prędkości.
- Mogłabyś tu wlecieć? Bo wylądowanie na ulicy będzie dosyć ciężkie takim dużym owadem. Jest zbyt tłoczno. - zapytał, lecz gdyby nie mogła to oczywiście spróbowałby podlecieć na ulicę jakoś nie uszkadzając nikogo.
- Ilin, będziemy mieć pasażera. Piękna Firyaeni, zachowuj się. - przesłał myśl do umysłu ważki, a ta zatrzepotała skrzydłami i poruszyła głową.
- Piękna? - zapytał owad możliwe, że nie rozumiejąc tego pojęcia. Ray nie wiedział jak to wytłumaczyć, by Ilin nie zrozumiał na opak - jak zwykle.
- Piękna, czyli dla Ciebie byłaby to ważka odpowiednia do kopulacji. - jednak spróbował, lecz nie wiedział na ile z tego zrozumie tak prosta istota.
- Chcesz z nią kopulować? - zapytał Ilin, a białowłosy poklepał go po grzbiecie tak jak go niekiedy pieszczotliwie karci za coś.
- Nie! Oczywiście, że nie. - odpowiedź była szybka, a owad zgiął swój odwłok lekko - czasami się tak drażnił z Rayem utrudniając mu siedzenie.
- Nie rozumiem Cię, Ray. - tak, Ilin dobrze znał imię chłopaka, była to jedna z pierwszych rzeczy jakich się nauczyli - swoich imion. Oczywiście ważka wcześniej nie miała żadnego, dopiero później otrzymała, ale szybko zrozumiała, że to odniesienie do niej.
- Jak wsiądziesz to będziesz musiała się praktycznie położyć na mnie na brzuchu. Takie uroki latania na ważce. Jeździec musi być zawsze pochylony bo inaczej zdmuchnęłoby Cię powietrze, a owadowi byłoby niewygodnie z takim balastem co opiera się wiatrowi. - dopiero teraz Puszek zdał sobie sprawę z tego jak będzie siedzieć Lovely, że będzie leżeć na nim opierając się swoim biustem o jego plecy. Uśmiechnął się nieco na tą myśl - w końcu był facetem.

_________________
Myśli | Wypowiedzi | Opisy
#0099CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lovely
Służebnica Nimmeth
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 02/12/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja pod małym króliczkiem.    Pon Gru 15, 2014 7:35 pm

Uwaga, a więc to właśnie dziś panna Lovely ma odbyć swój pierwszy lot na ważce - i ma nadzieję, że nie będzie ostatni. Nigdy wcześniej nie miała do czynienia z owadami, a zwłaszcza tak dużymi.
Owadzia "kariera" dziewczyny zakończyła się i rozpoczęła na głaskaniu biedronki, którą posiadał jej wujek. Czemu tak wcześnie się to zaczęło i skończyło? Ot, wywaliła się przez biedronkę.
Małe dziecko mające focha na świat stwierdziło, że owe zwierzątka są po prostu złe i koniec.
Na szczęście nie będzie sama z tym owadem, będzie z nią Ray.
W tej chwili zastanawiała się nad tym jak powinna się zachować i przywitać z owadem. Obawiała się reakcji zwierzęcia, przecież będzie miało do czynienia również z kimś innym, a nie tylko swoim jeźdźcem.
Zapewne zarówno ją jak i stworzenie cieszył fakt, że nie będą sobie "powierzeni". Chociaż był taki plus, przecież sama by się nigdy nie odważyła... Mimo tego, że miała swoje własne skrzydełka.
Uśmiechnęła się widząc jak Ray wskoczył szybko na dach do swojej ważki.
Słysząc jego pytanie, spojrzała na niego jeszcze przez dłuższa chwilę wymownym spojrzeniem typu "chyba sobie żartujesz, ja bym nie mogła?". Po chwili rozłożyła swoje skrzydełka i z gracją odbiła się od ziemi wlatując na dach i delikatnie dotykając końcówkami palców u stóp - zatrzymała się na nim. Skrzydełka złożyła gdy mogła spokojnie powiedzieć, iż czuje grunt pod nogami.
- Nie mów, że ci się ta opcja nie podoba.
Powiedziała do Raya, posyłając mu lekki uśmiech. Oczywiście mówiła tu o tej opcji z leżeniem na jego plecach brzuchem.
Spojrzała na ważkę i przyjrzała się jej uważnie.
- Och boże, jaka śliczna ważka!
Zawołała uradowana na widok stworzenia i pisnęła radośnie, podchodząc doń i przyglądając się uważnie.
- Hej, mogę chyba dotknąć, prawda?
Zapytała. Jednakże nie czekając na odpowiedź Raya zrobiła to co chciała. Wystawiła dłoń i dotknęła nią skóry zwierzęcia. Dziewczyna zawsze musiała wszystko dotknąć, czemu? Nie wiedziała. To był już chyba taki fetysz dotyku, czy coś w tym stylu.  
Miała tylko nadzieję, że zwierze jej nie ugryzie (ważka w ogóle mogła ją ugryźć?), albo nie zje.
Jak Ray przeleci się z nią na ważce to będzie mu chyba bardzo za to wdzięczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ray
Książę Ważek
avatar

Liczba postów : 51
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja pod małym króliczkiem.    Czw Gru 18, 2014 7:50 pm

Siedząc tak już na ważce Ray obserwował jak Lovely wlatuje na dach. Dosłownie jak zahipnotyzowany podążał za nią wzrokiem przez tą krótką chwilkę. Od zawsze podobało mu się w jaki sposób latają Firyaeni. Gracja, styl i urok. Nie chciał sam mieć tych cech, ale u kogoś bardzo je lubił, szczególnie u płci przeciwnej. Często przyglądał się Nei jak ta porusza się w powietrzu, było to wspaniałe do oglądania. Teraz widząc to, uśmiechnął się i gdy tylko panna Love dotknęła ziemi - oderwał wzrok. Jej uwaga na temat opcji leżenia na plecach chłopaka była całkowicie słuszna. Podobało mu się to. Może i był trochę wstydliwy względem kobiet, ale dosyć łapczywie korzystał z ich bliskości kiedy mógł. Oczywiście do pewnych granic. Wizja leżącej piękności na jego plecach, która zapewne będzie go obejmować i razem polecą na ukochanym Ilin sprawiała, że aż uśmiechał się promiennie. To połączenie było idealne.
- Podoba mi się i to bardzo. - zaśmiał się i nagle uśmiechnął dosyć tajemniczo. - Tobie też się spodoba. - dodał nieco ciszej. Słysząc komplement względem ważki pogłaskał ją po grzbiecie z czułością.
- Mówi, że ładnie wyglądasz. - przesłał białowłosy myśl do umysłu Ilin, który słysząc to naprężył się i zatrzepotał skrzydłami. Zwierzęta nie rozumiały mowy ludzi, lecz myśli były uniwersalne, nie należały do żadnego z języków dlatego tak łatwo można było się porozumieć.
- Ilin to facet, męskie ważki są znacznie piękniejsze niż żeńskie. Odwrotnie niż w naszym społeczeństwie. W świecie zwierząt to mężczyzna ma się wspaniale prezentować, by zyskać względy. - odparł spoglądając na niebieskowłosą. - W tym przypadku wolę jednak nasze standardy. - dodał po chwili z uśmiechem.
Nim zdążył odpowiedzieć na jej pytanie, ta już głaskała Ilina. Oczywiście odpowiedź miała być twierdząca zatem nic się nie stało. Czuł się zarówno dumny jak i szczęśliwy, że jego owad jest podziwiany.
- Pewnie, Ilin lubi pieszczoty i jest, aż nazbyt ciekawy nowych osób. Zdarza mu się woleć zostać z kimś obcym niż ruszyć dalej ze mną. Taki już jest. - powiedział całkowicie luźno i wskazał palcem na głowę owada. - Tylko nie dotykaj łba, ważki tego nie lubią. Są uczulone na dotyk blisko ich oczu. A nawet jak dotkniesz to jedynie odsunie się. Mimo, że są drapieżne to raczej spokojne. - dodał i poklepał za sobą siodło.
- Wskakuj i łap się siodła albo mnie, bo może trochę rzucać. No i nogi weź zapleć za moje najlepiej chociaż to nie jest konieczne. Ważki nie są wygodnie w ujeżdżaniu, ale przyjemność wynagradza wszystko. Jesteśmy z Ilin chyba najszybszym duetem, a ogólnie najszybsi jesteśmy w Armii. Raczej nie mamy sobie równych, chociaż kto wie... dobrze, by było mieć konkurencję. No i ważki są pozbawione tego uciążliwego brzęczenia skrzydeł - bezszelestnie poruszają się, a nawet mogą zawisnąć w powietrzu. Zresztą... sama się przekonasz. - powiedział i spojrzał na Lovely. Nie chciał jej popędzać, w końcu bała się latania na owadach, a teraz decyzja została podjęta tak nagle. Miał zamiar dać jej czas, ile chcę.

_________________
Myśli | Wypowiedzi | Opisy
#0099CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lovely
Służebnica Nimmeth
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 02/12/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja pod małym króliczkiem.    Pon Gru 22, 2014 9:54 am

Musiała przyznać, że ona również bardzo lubiła obserwować Firyaeni w locie. I tak jak on, również kobiety. Faceci zapewne mieliby znacznie mniej gracji i uroku podczas wzbijania się w powietrze. Nie wiedzieć czemu, lecz mimo tego iż zdarzyło jej się spotkać odpowiednika płci męskiej tej rasy, nigdy nie widziała jak latał. Może po prostu miała pecha, albo nie korzystali ze swoich skrzydełek tak jak powinni. Tylko oni sami to wiedzieli.
Z wróżkami było przeciwnie, potrafiły latać i latać. W dodatku robiły to znacznie częściej niż chodziły.
Nie odpowiedziała nic na słowa chłopaka, gdy ten dodał, że jej również na pewno się spodoba. Była tego pewna, w końcu zawsze jest dobra zabawa, jeśli znajduje się z odpowiednimi osobami. Wobec Lovely Ray był przykładem dobrego towarzysza, raczej wątpiła w to, że będzie nudno.
- Huh, pewnie ma spore branie u płci przeciwnej, bo jest cudowny.
Odparła, słuchając tego co ma do powiedzenia chłopak. Słyszała, że w świecie zwierząt to mężczyzna musi starać się zdobywać względy u płci przeciwnej. Aczkolwiek w niektórych przypadkach równie tak samo jest w naszym "królestwie". Kobiety, owszem muszą być ładne, zadbana i wabić swoim wyglądem, ale to działa tak samo. Żeby zaimponować kobiecie mężczyzna również musi o siebie dbać i jakoś wyglądać. W końcu, nie oszukujmy się, lecz kobietom najpierw w oczy rzuca się wygląd i schludność. Jeśli facet nie jest schludny, to szans zbyt wysokich również nie ma.
Dziewczyna dostosowała się do wskazówek chłopaka i nie chcąc irytować ważki zbyt bliskim głaskaniem go po głowie.
- No dobrze. Zobaczymy jak nam pójdzie!
Pełna optymizmu postanowiła, że zrobi tak jak chłopak mówił. Usiadła na siodle ważki, po czym splotła ręce na brzuchu chłopaka, by móc się utrzymać. Gdy już zajęła odpowiednią (tak jej się wydawało) pozycję, uśmiechnęła się. Ale będzie fajnie!
- Jestem gotowa. Wydaje mi się, że możemy lecieć.
Powiedziała pewna siebie i gotowa do lotu. Tak już było z tą dziewczyną, nie wahała się nie wiadomo jak długo, ani nie zastanawiała. Robiła to co uważała za słuszne i na ogół (nie licząc późniejszych konsekwencji) wychodziło jej to na dobre.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ray
Książę Ważek
avatar

Liczba postów : 51
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Restauracja pod małym króliczkiem.    Pią Gru 26, 2014 5:12 pm

/Wybacz, że dopiero teraz odpis. Myślałem, że w święta będę miał sporo czasu, ale rodzina, rozjazdy... Przepraszam ^ ^"

Ray w spokoju słuchał Lovely, aż w końcu zaśmiał się słysząc o popularności jego ważki. Co prawda nie wiedział dokładnie jak to jest, on wtedy na nim nie latał jak ten zaczynał szukać partnerki, ale przyglądając się częstotliwości jego wypadów samotnych w rejony tego samego gatunku mógł coś wnioskować.
- Ilin to magnes na kobiety. Jak widzisz - z każdej rasy. - powiedział białowłosy rzucając zadziornym uśmieszkiem w stronę Firyaenki. Chwilę później panna Love już zasiadała zaraz za nim w siodle i chwyciła go. Przez chwilę zaczerwienił się, lecz z tej pozycji nikt nie powinien ujrzeć, że zrobił się bordowy. Chwilowo rzucił okiem na ulicę, na której już Elviara nie było. Widocznie miał jakieś ważne sprawy do załatwienia albo nagłe wezwanie, ewentualnie zwyczajnie znudził się. No cóż, może wróci.
- Skoro gotowa to startujemy. - odparł i chwycił za lejce biorąc głęboki oddech. - W locie mocno wieje, jak będzie Ci zimno to mów. Zaradzę coś. - poinstruował ją i dał znać Ilinowi, by powoli się wzbijał. Dwie pary skrzydeł zaczęły powoli trzepotać i już byli kilka milimetrów nad ziemią. Mocniejsze pociągnięcie dało znać, że owad musi szybciej wzbić się do góry. Ray był ostrożny, wolał nie ruszać do lotu tak jak on to robił, czyli od razu - z pełną prędkością. Ważka poderwała się już wysoko i ciągle nabierała wysokości. Chłopak chciał, by Lovely mogła spojrzeć na Miasto Królewskie ze sporej wysokości, lecz zachowującej granice bezpieczeństwa - przecież mogliby zostać zjedzeni przez jakiegoś ptaka. Sam mógł tak ryzykować, ale z niebieskowłosą? Nie naraziłby jej na takie ryzyko. W końcu znaleźli się tak wysoko, że widać było niemal całe miasto i tereny poza nim.
- Z tej perspektywy ludzie są mniejsi niż puch. - powiedział i obrócił głowę, by spojrzeć na nią kątem oka. - Trzymaj się, zaczynamy właściwą część lotu. Będzie ostro. - dodał i zaśmiał się, chwycił mocniej lejce, a następnie ruszyli... w dół. Nurkowali z niesamowitą prędkością zmniejszając wysokość drastycznie, wiatr dudniał, a jego opór było czuć na całym ciele. Całe szczęście, że Firyaenka była za nim, w ten sposób nie czuła tego tak mocno. Gdy już opadli ruszyli ze sporą prędkością tuż nad dachami budowli, a później zniżyli się znów i przelecieli między uliczkami, pod gałęziami i liśćmi.
- Teraz trzymaj się jeszcze mocniej! - krzyknął białowłosy i dla pewności puścił lewą ręką lejce i złapał na tyle na ile mógł Lovely, by chociaż trochę być spokojniejszym o nią.
- Ilin, beczka. - ważka dobrze wiedziała co zrobić. Obróciła się o 360 stopni przelatując między dwoma łodygami. Dopiero wtedy Ray puścił niebieskowłosą i chwycił znów za lejce. Przelecieli się jeszcze kawałek, aż w końcu wylądowali na sporej gałęzi. Chłopak szybkim ruchem zeskoczył z owada i wskazał na swoje miejsce.
- Twoja kolej. - powiedział z uśmiechem. - Chyba, że nie chcesz... mogłem być nieco zbyt brawurowy jak na Twój pierwszy lot. - dodał drapiąc się po głowie z głupim uśmieszkiem speszenia. Trochę go poniosło, ale lubił pokazać najwspanialsze strony podróżowania na ważce.

_________________
Myśli | Wypowiedzi | Opisy
#0099CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Restauracja pod małym króliczkiem.    

Powrót do góry Go down
 
Restauracja pod małym króliczkiem.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Restauracja Tamesis
» Restauracja „Pod skrzydłami”
» Aleksander Rogoziński
» Restauracja Helgi Hufflepuff
» Restauracja ,, Pod krzywym ryjem"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Faylinn :: Miasto Królewskie :: Centrum miasta-
Skocz do:  
Partnerzy
 photo malutkibaner_zps9b32d18f.pngAXIS MUNDIHogwartDreamWild Land AAF SnM










Vampire Knight



















University of dreams




















Akademia Superbohaterów











Król Lew



Levicorpus