IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kwiatowy park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Neah
Wyjąca do nieba
avatar

Liczba postów : 46
Join date : 27/11/2014

PisanieTemat: Kwiatowy park   Pią Lis 28, 2014 12:55 pm

Do pewnego czasu to miejsce było po prostu zapuszczonym kawałkiem niczego. Jednak wspólnota, która mieszkała w pobliżu, postanowiła, że zagospodaruje to i w dość krótkim czasie powstał mały park. Zostały zasiane wysokie tulipany, dające schronienie w upalne dni, dodatkowo po środku została postawiona fontanna. Wokół niej jest kilka ławek. Spotkasz na nich często całujące się pary. Cały park jest ogrodzony niskim płotkiem. Obejmuje on też plac zabaw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xan
Czarne łabędzie skrzydła
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Kwiatowy park   Pon Gru 01, 2014 5:27 pm


    Dużo osób aby nie zwariować do końca, potrzebuje przynajmniej kawałka takiej małej terapii. Kasandra nie była nigdy szaleńcem, tylko spokojną, dobrą dziewczyną, nie można było o niej powiedzieć iż jest ona w jakiś sposób nienormalna... Ale zaczynała się izolować. Nie lubiła tłumów, wolała spędzać spokojne, jasne popołudnia u siebie - w chatce w lesie nieopodal miasta. Uważała, że mieszkańcy są wścibscy i irytujący, a tutejsze powietrze nie jest tak czyste jak tak, u niej. Co więcej aby czuć się tu dobrze musiała zakładać buty, które średnio tolerowała, w końcu na co dzień ich nie nosiła, bo po co? W końcu nie są jej potrzebne! W jej domu nic na posadce takiego nie ma, co mogło by się jej przykleić, czy skaleczyć stopę! W lesie nie ma żadnych ostrych przedmiotów, a przynajmniej nie powinno być, a jeżeli już ktoś się na coś stopą nadzieje, to ma możliwość szybko to przemyć, w końcu w lasach są kałuże, które dla takiej Kasandry brane są za jeziora i rzeczki. W mieście jeżeli się o coś skaleczy stopę, to nie ma możliwości jej szybkiego zdezynfekowania, bo tako jakich kałuży nie ma, a w fontannie, czy innych "prywatnych" zbiornikach nie wypada, bo w końcu Panienka taka jak Xan stara się zachowywać zgodnie z etykietą!  Dziewczyna postanowiła wyjść dzisiaj do miasta, od tak, aby sobie pozwiedzać, spotkać się ze znajomymi, zrobić zakupy na targu i może poznać kogoś nowego. Kasandra powoli spacerowała po rynku, co kilka chwil ktoś prawił jej komplement odnośnie skrzydeł, inni patrzyli na nią krzywo, jeszcze inni nie wiedząc co zrobić zaczynali ze strachu kpić, inni namolnie dopytywali się skąd jest. Dziewczyna przeszła się po sklepach, kupiła trochę owoców, które nie miały prawa rosnąć w lesie, bowiem były zbyt delikatne. Po godzinie jej koszyk był prawie pełny. Łabędzicy nie chciało się dłużej spacerować po tak głośnej okolicy, więc postanowiła udać się w bardziej ustronne miejsce, tam gdzie jest pięknie, pachnąco i cicho... Kwiatowy park wydał jej się najbardziej trafnym wyborem.  Po kilku minutach czarny łabędź znalazł się w wybranym miejscu. Uwielbiała ten park, często się tutaj spotykała z Królową Annikką, kiedy przychodziłą do miasta prawie codziennie wraz z Noachem... Noach...  Tak więc położyła koszyczek na ziemi, wyprostowała skrzydła i zaczęła oglądać liczne, barwne, wonne kwiatki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Annikki
Królowa Wybrana
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Kwiatowy park   Pon Gru 01, 2014 6:20 pm

Annikki zaś uwielbiała wychodzić do innych. Nienawidziła ciągłego siedzenia w jednym miejscu, nawet jeśli czuła się bezpiecznie. Czasem miała wrażenie, że pałac był tą widoczną granicą między nią a innymi. W końcu gdzie nie wyjdzie, jest rozpoznawalna. Próbowała się raz przebrać, ale coś nie wyszło. Cóż, wszyscy potraktowali to dość żartobliwie, bo jak inaczej można było? Zawsze mogła wyjść na członkinię jakiejś dziwnej sekty, zakapiora czy potencjalnego dziwoląga. Nigdy nie wiadomo. Jednak nie było tak, że nie lubiła bycia zauważaną. Że nie chciała, aby ją rozpoznawano. Można powiedzieć, że ją to jednocześnie cieszyło i potwornie irytowało. Cieszyło, bo nie została jedynie tłem, jednorazowym obrazem do pokazania. Irytowało, bo czasem zachowanie innych było dość nienaturalne. Zdarzało się, że w takim stopniu, iż omal nie wybuchła. Nie mogła powiedzieć jednak, że nie tęskniłaby za paroma sytuacjami, które do dziś wspomina. Czasem się jednak zastanawiała - czy gdyby nie zostałaby "wybrana", to czy by nadal miała okazję poznać tylu ludzi?
Panna Ranevoir powoli kroczyła aleją parku, co jakiś czas odmachując przechodniom czy witając się zwykłym "dzień dobry". Królowa wręcz promieniowała jakimś takim nieznanym entuzjazmem, który chyba się niektórym udzielał. Albo uśmiechali się przez grzeczność, kto wie. Nie przeszkadzało jej to jednak. Na razie. Zazwyczaj nie tolerowała osób, które nie są w stanie okazać swych prawdziwych intencji, jednakże teraz była "sobą". Czyli wszelkie poważne sprawy zeszły na drugi, mniej ważny tor.
Szła tulipanową alejką, co jakiś czas mijając pary. Jakoś od razu jej się na sercu lżej robiło, gdy tylko zauważała kolejne szczęśliwe osoby. "Wasze szczęście, to moje szczęście". Chyba sobie wzięła to motto zbytnio do serca.
Szybko ujrzała jednak cel swej małej podróży - fontanna parkowa, a na jednej z ławeczek siedziała całkiem nieźle znana jej osóbka. Od razu rozpoznała Kasandrę. Podeszła bliżej i delikatnie zasalutowała prawą ręką.
- Dzieeń doobryyy! - zaszczebiotała, uśmiechając się szczerze do dziewczyny. - Idealny dzień na rozprostowanie nóg i skrzydeł, nieprawdaż?
Ann musiała przyznać, że serio dzisiaj był ładny dzionek. Słoneczko świeciło, wszystkie kolory się wręcz mieniły. Cieszyła się, że znalazła chwilkę na oderwanie się od szarej rzeczywistości "królowej". Teraz chciała nieco się odprężyć jako "Annikki". Nie może? Oczywiście, że może! Tak mi się wydaje...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xan
Czarne łabędzie skrzydła
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Kwiatowy park   Pon Gru 01, 2014 6:47 pm

    Kasandra mogła siedzieć tak cały dzień, siedzieć i patrzeć na kwiaty. Nagle jednak usłyszała znajomy głos. Była to Annikki, jej droga przyjaciółka i Królowa Wybrana. Poznała ją mając jakieś 8 lat, bardzo ją polubiła, podobnie jak Cornelia, tylko że Kasandra inaczej poznawała ludzi, potrzebowała do tego czasu, nie umiała od razu im zaufać, natomiast jej siostra podchodziła do tego trochę inaczej...
    Xan nie ufała wielu osobą, ale jedną z tych, które obdarzyła swym zaufaniem, była właśnie Annikki, która rozumiała ją na dzień dzisiejszy najlepiej. Jej mogła powiedzieć wszystko, bo w końcu to ona ją pocieszała po utracie Noacha, ona pomogła w jakiś sposób pogodzić się z tym iż ukochany wybrał z początku Cornelię. Pamiętała, jak jako dzieci czesały sobie wzajemnie włosy, jak Ann przyozdabiała czarne skrzydła ślicznymi kwiatkami i kroplami rosy. Niestety, ale z czasem Kasandra zaczęła się od niej oddalać, bowiem jej dnie opierały się na bacznej obserwacji Noacha. Potem ta nagła śmierć siostry... Choroba Noacha... Dopiero po śmierci ukochanego ponownie się zżyły.
    Kasandra uśmiechnęła się do przyjaciółki.
    - Dzień dobry. - Podeszła do niej bliżej. Była bardzo ucieszona widząc tak bliską sobie osobę.
    - Co u Ciebie słychać? - Spytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Annikki
Królowa Wybrana
avatar

Liczba postów : 9
Join date : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Kwiatowy park   Pią Gru 05, 2014 7:43 pm

O tak, znały się. Ann znała bardzo dobrze Kasandrę oraz jej siostrę, Cornelię. Zawsze lubiła z nimi rozmawiać. Wydawały się takie... inne. Jakby zupełnie nie były siostrami. Podczas gdy Xan niepewnie coś mruczała, to jej siostra chętnie o wszystkim mówiła. Czasem na poważnie się zastanawiała, czy one na pewno były siostrami. Co prawda ich przyjaźń przetrwała dość dużą próbę. Dziś jednak mogą znowu rozmawiać tak, jak kiedyś. Nawet jeśli Kasandra straciła ukochane osoby, a ona nagle stała się kimś ważnym, kimś "wybranym". W przeszłości często sobie nawzajem układały różnorakie fryzury czy stroje. Annikki miała też możliwość przyozdobienia tych pięknych, czarnych skrzydeł Łabędzicy.
Zawsze się zastanawiała, jakie to uczucie. Jak to jest, kiedy możesz sobie latać. Ona tego raczej nie doświadczy, także po kryjomu zazdrościła tym, którzy posiadali jakieś ciekawe talenty, umiejętności. Nie znaczyło to jednak, że żałuje bycia tym, kim jest. O nie! Panna Ranevoir była dumna. Dumna, że może prezentować swą rasę. Ale mieć takie skrzydła... Musiało być to naprawdę fajne uczucie!
- Coś ostatnio mam mało pracy. Naprawdę! To mnie aż dziwi... Znowu znalazłam wolną chwilę, także postanowiłam się przewietrzyć. Od ciągłego siedzenia w pałacu kociokwiku można dostać. A że dzionek taki jakiś ładny... To czemu nie? Czasem fajnie jest tak wyyyyjść i nie myśleć o tym wszystkim dziwnym, takim jakimś... No... Wiesz o co mi chodzi? - zatrzymała się i spojrzała na Kasandrę, po czym zaśmiała się lekko. - No, nieważne. Ogółem jest mi miło, że mogłam wyjść i przy okazji cię spotkać, Xan. Jak tam u ciebie? Wszystko gra? - zapytała z wyczuwalną nutką troski w ostatnim pytaniu. Co jak co, ale wolała mieć pewność, że jej przyjaciółka dobrze się miewa. Chociaż minęły dwa lata od śmierci Cornelii, Ann nie była pewna, czy aby na pewno Kasandra to jakoś przełknęła. To w końcu jakiś szok jest.
Ukradkiem spojrzała na jej skrzydła. Ach... Jakie one były piękne. Tak bardzo się podobały naszej królowej. Cicho westchnęła. Cóż, tej zachcianki się nie dało spełnić. Ale popatrzeć zawsze można...
Po chwili usiadła koło znajomej i chwilę wpatrywała się w fontannę. Cały czas była uśmiechnięta. Moze troszkę wyglądała głupio, ale jakoś jej to nie przeszkadzało. Dopóki ktoś tego nie przerwał, oczywiście. Jednakże kto mógłby teraz jej przerwać? Teoretycznie jak królowa z kimś rozmawia, to się nie powinno jej przerywać. Po chwili spojrzała na swoje stopy, a wzrok już sam powędrował na stopy Xan. Zachichotała cicho, bowiem wiedziała, że Kasandra raczej nei była miłośniczką obuwia.
- Ładne buciki, Kasandro - powiedziała nieco z przekorem, tak dla wprowadzenia luźniejszej atmosferki.

_________________
Me | They
Concept | Psyche | Theme | Thoughts
#9999ff
_____________________
Proszę cię, powiedz, że to kłamstwo
Ponieważ jedno słowo to i tak za dużo
Świat, w którym byłam z tobą
Miał być lepszy, milszy
Nie chcę zaakceptować
świata, gdzie zostałam przez ciebie opuszczona...
~Please, World

Art: Himaruya Hidekaz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Xan
Czarne łabędzie skrzydła
avatar

Liczba postów : 15
Join date : 29/11/2014

PisanieTemat: Re: Kwiatowy park   Nie Gru 07, 2014 5:14 pm

    Kasandra nie lubiła wychodzić, dla niej odprężeniem było siedzenie w domowym zaciszu z kubeczkiem różanego naparu, kawałkiem jagodowego cista. Uwielbiała czuć na swoim licu ciepło słońca w porze Nimmeth, czuła się dobrze ogrzewając swoje zmarznięte ręce od chłodu Haleth, a oczy cieszyła pięknem kwitnącym Mirath. Wszystko to było dla niej piękne o ile doświadczała tego w okolicy słonecznikowego lasu, swojego domu.
    Wiedziała, że wielu osobą podobają się te jej czarne, silne łabędzie skrzydła, ale dla niej były one przekleństwem. Były powodem braku zainteresowania ze strony rodziców, którzy jej nie kochali tak bardzo jak Cornelii, której atut był biały, piękny, delikatny, słaby, ulotny... Jej pióra wypadały przy pierwszym, krótkim locie, nie umiała dobrze się unieść na tych słabych, małych, pokracznych, białych skrzydłach, nie to co Xan. Skrzydła Kasandry były silne, mogły i nadal mogą zabrać ją dosłownie wszędzie, gdzie tylko chce.
    Królowa lubiła odprężać się poza domem, może to i dobrze, w końcu był taki wielki, pełen innych ludzi... Ale Annikki kochała tych ludzi, a oni kochali ją... W sumie to i tak nie zmienia faktu - Kasandra trochę jej współczuła, bowiem taka Mizantropka jak Xan bała się takich wielkich miejsc, w których było mnóstwo ludu. Kasandra myślała że w każdym jest chociaż trochę takiego strachu przed ludźmi, jednak często się myliła...
    Łabędzica słuchała królowej uważnie, a na jej pytanie twierdząco pokiwała głową.
    - Tak, u mnie wszystko gra... Jutro będę zbierać zioła, wiedziałaś, że pewna mała roślinka ma takie wspaniałe działanie lecznicze? Jest znacznie lepsza od tych dużych, ale jej minusem jest to, że jest jej z roku na rok coraz mniej. Co prawda staram się o nie dbać jak tylko potrafię, ale nie dam rady ich wszystkich utrzymać, nie są one wieczne. Ostatnio zebrałam kilka sadzonek właśnie tej roślinki i zasadziłam każdą w naczynku, mam nadzieję, że przeżyją Nimmeth, do której się przygotowuję. Za trzy dni zakwita taki mały kwiatuszek, z jego liści wytwarza się bardzo mocne, aromatyczne lekarstwo, będę musiała pozbierać kilka takich płatków, bo potem będzie już za późno, a nic tak dobrze nie robi na zimne dni jak wywar z aromatycznych płatków! Ostatnio znalazłam niedaleko od starego drzewa kilka róż, są piękne! Udało mi się zebrać kilka ich pąków i płatków. Ach... Trochę się rozgadałam, to do mnie nie podobne, ale cóż... Trzeba się czasami tak rozgadać, bo można zwariować. - Uśmiechnęła się.
    Jak ona nie lubiła butów! Były piękne, ale niewygodne i irytujące!
    - Dziękuję, Noach mi je zrobił... No-ach... - Już się rozgadała, gdy nagle przyszło tyle wspomnień, tyle żalu, tyle smutku... On-on nie tak dawno odszedł... Jeszcze kilka pór roku temu żył... Żył...

_________________
Story of my love ...
If everybody left me...
If my voice became useless...
If my clothes were poor...
If my psyche was broken...

...Would you still love me?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kwiatowy park   

Powrót do góry Go down
 
Kwiatowy park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Faylinn :: Miasto Królewskie :: Centrum miasta-
Skocz do:  
Partnerzy
 photo malutkibaner_zps9b32d18f.pngAXIS MUNDIHogwartDreamWild Land AAF SnM










Vampire Knight



















University of dreams




















Akademia Superbohaterów











Król Lew



Levicorpus