IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Tereny lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ray
Książę Ważek
avatar

Liczba postów : 51
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Tereny lasu   Pią Lis 28, 2014 11:14 pm

Tereny lasu słoneczników są wyjątkowo rozległe. Łatwo się tutaj zgubić ze względu na powtarzalność otoczenia zatem najlepszym punktem orientacyjnym jest mała chatka w samym centrum. Oczywiście jeżeli ktoś ma możliwość może wspiąć się albo wlecieć na szczyt słonecznika i z tego punktu już wszystko staje się jaśniejsze, chociaż warto zatrzymać się tam na chwilę, by ujrzeć ten piękny widok żółtej połaci terenu i Miasta Królewskiego w oddali. Trzeba jednak uważać, gdyż nisko grasuje wiele dzikich owadów, które łatwo sprowokować, a na szczycie mogą zaatakować nas ptaki - wyjątkowo niebezpieczne dla wszystkich ras, nawet Haradian.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caspian
Książę Szerszeni
avatar

Liczba postów : 8
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Tereny lasu   Sro Gru 10, 2014 9:53 pm

Pierwszy post, trzeba sie postarać <3


Caspian jako świeży mieszkaniec Faylinn musiał poznać tereny, które miał zamieszkiwać przez najbliższą i odległą, daleką przyszłość. Obecnie leciał na swojej przyjaciółce Asi, która dosyć dobrze orientowała się w terenie, mimo iż tak jak zupełnie go nie znała. Owady miały to do siebie, że wszędzie potrafiły dolecieć bez zgubienia się. Siedział na jej grzbiecie obserwując z góry teren znajdujący się pod nimi - był to las słoneczników. Wszędzie było ich pełno, żółte, duże i wyniosłe.
Przyglądał się z zainteresowaniem podziwiając krajobraz. Przez cały lot na pewno zwrócił uwagę na to iż było tu niezwykle kolorowo. Dosłownie wszędzie była zieleń, kwiaty i różne inne, ładne widoczki.
Chłopak dał sygnał szerszeniowi, by zniżył lot. W chwili obecnej nie było widać żadnych ptaków, które mogłyby im w jakikolwiek sposób zagrażać. Czujny owad zleciał posłusznie niżej, dotykając swoimi nóżkami podłoża słonecznika. Wybadała uważnie kwiat, po czym zaczęła pożywiać się odrobinkami pyłku.
Chłopak zeskoczył z grzbietu szerszenia i delikatnie dotknął boku owada, sam zaś stał i obserwował cały teren. Widok z tak dużego kwiatu był równie piękny, co widok z lotu ptaka. Jednakże w obecnej pozycji mógł zobaczyć znacznie więcej, z innej perspektywy. Gdzieś w oddali były jakieś drzewa, jeszcze dalej na horyzoncie różne wzgórza. Widok ten zachwycał nawet jego. Z ust chłopaka wydobyło się dzikie "wow..." oznaczające zaskoczenie jak i zadowolenie z faktu iż znalazł się właśnie tu.
Stanął na krawędzi kwiatu patrząc w dół, niżej maszerowały jakieś mrówki - zapewne zbierały pożywienie dla swojej królowej. Mrówki miały bardzo ciężkie życie! Musiały cały czas pracować i pracować, poszerzać kolonie i zbierać różne igiełki i ociupinki mchu by zbudować większe mrowisko.
Ciekawe, czy ich królowa chociaż odrobinę doceniała ciężką robotę robotnic? Mrówki również były intrygujące i zarazem inteligentne. Tak naprawdę pełniły funkcję leśnych sprzątaczek, oczyszczały las z zanieczyszczeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ofelia
Leśna nimfa
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Tereny lasu   Sro Gru 10, 2014 11:00 pm

Cztery dni podczas, których Ofelia spędziła czas w domu, dały się jej we znaki. Brak ruchu i przebywanie w dziwnych pozycjach, przez długi czas, odbiły się na jej wygodzie i samopoczuciu – rzadko tak długo przesiadywała w osamotnieniu, nie zważając na to co dzieje się poza jej małym światem. Nawet jeśli ktoś chciałby pochłonąć z rzędu wszystko co zostało spisane przez kronikarzy, nie wytrzymałby tego fizycznie, a poniekąd psychicznie również. Potrzeba wyjścia z zamknięcia była zbyt silna, a i wrażenie, że żywioł zaczyna burzyć się w swej harmonii, zmusiło ją do wyjścia na świeże powietrze. Traf chciał iż zapasy, niektórych roślin skończyły się w kuchni, więc matka przy okazji wręczyła jej pleciony koszyk, który miała za zadanie wypełnić.
Gdzie się skierować? To pytanie wpadło w myśli Ofelii gdy tylko wyszła za próg domu. Z ciężkim westchnieniem poczęła swój spacer, odziana tradycyjnie w swoją białą suknię, jednakże darowała sobie buty – wyszła z założenia, że nikogo nie spotka, więc nie potrzebuje takich oddzielających od natury dodatków.  Uwielbiała gdy mogła czuć podłoże gołymi stopami, nawet jeżeli było nieprzyjemne, to czuła z nim pewien kontakt, którego do końca sama wyjaśnić nie może. Jest to raczej związane z jej rasą – matka często opowiadała jej historie, jak to z pokolenia na pokolenie w jej rodzinie wyrastali bardzo wrażliwi Haradianie, rozpraszając się po królestwie aby panować nad żywiołem ziemi. Reasumując, nawet zwykła styczność skóry z ziemią harmonizowała w pewnym sensie naturę, przynajmniej tak odczuwała ta drobna, krocząca przez łąki istota.
Brnąc przez tereny królestwa, Ofelia zbierała przeróżne rośliny, będące genialnymi dodatkami do potraw jakie uwielbiała gotować jej matka. Niegdyś zdarzało się, że omylnie zerwała roślinę, której zrywać nie powinna, co niekoniecznie dobrze wpływało nań zdrowie. Jednakże teraz już wiedziała, co jest trująca, a co nie, a nawet próbowała sama łączyć smaki jeszcze przed ugotowaniem. Nieliczne próby tych eksperymentów były trafne, jak zawsze z resztą.
Z zapełnionym do połowy koszykiem wkroczyła do lasu słoneczników, który uraczył ją przyjemnym chłodem oraz cieniem jakiego pragnęła od kilkunastu, długich minut. Rzec można iż szczęściem tam trafiła, albowiem bez przerwy idąc w promieniach słońca omdleć nagle mogła, co z pewnością byłoby niewesołe. Przycupnąwszy na jednym z kamyczków, oparła się bezsilnie o łodygę słonecznika, po czym  zaczęła przyglądać się dreptającym mrówkom. Jakież to dzielne stworzenia, poświęcają całe swe życie dla pracy, w dodatku nie czerpały z tego zysku z osobna, a jedynie całościowo. Paradoksalnie rzecz biorąc, całość to też jednostki… zbyt ciężka to myśl. Dla samej Ofelii czerpanie nielicznych zysków, było mało wartościowe… jednakże ona miała swoją własną tabelę, w której wszystko i wszystkich ocenia, dlatego też ciężko ją czasami zrozumieć.
Po chwili zdało się słyszeć charakterystyczny trzepot skrzydeł szerszenia. Ofelia rozejrzała się uważnie próbując wypatrzyć potencjalnego agresora. Na nic zdały się te próby, aż po chwili trzepot ustał, więc sądząc iż domniemane niebezpieczeństwo, w postaci wielkiego owada minęło, postanowiła przymknąć oczy i oddać się odpoczynkowi wśród natury, którą tak bardzo kochała.
 
[Coś naskrobałam. ._. COŚ.]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caspian
Książę Szerszeni
avatar

Liczba postów : 8
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Tereny lasu   Czw Gru 11, 2014 5:42 pm

Nie miał tak pasjonujących zajęć jak zbieranie owoców do koszyka, lub coś takiego.
Leżał i wylegiwał się na słoneczniku obserwując uważnie chmury przecinające błękitne niebo swoją szaro-białą konsystencją. Oglądając z dołu potocznie zwany "raj" zaczął się zastanawiać czemu niebo jest niebieskie, a nie na przykład zielone. Nad tym można by się trudzić bardzo długo, tak samo jak na rozmyślaniem dotyczącym koloru lustra. Na takie zagadki potrzeba by było naprawdę mnóstwo czasu, by w końcu dowieść, że teoretycznie ma się racje... Ale co z praktyką? Zostaje udowodnienie innym, że tak naprawdę ma się słuszną rację - jest to trudne. Każdy sądzi inaczej i uważa, że wie najlepiej. Po co słuchać innych skoro można wierzyć w swoje racje?
Chłopak właśnie nad tym się zastanawiał i w dość krótkim czasie, bo nie wiedząc kiedy można by rzec iż odpłynął. Przysnęło mu się.
Obudził się po jakimś czasie słysząc odgłos skrzydeł Asi, która zmieniła właśnie kwiat i posilała się nieco w innym miejscu. Uwagę chłopaka przykuło zachowanie szerszenia. Siedział na kwiecie słonecznika z głową skierowaną odrobinę w dół i przyglądał się czemuś. Chłopak podniósł się z kwiatu, po czym ruszył w stronę szerszenia, który zabrzęczał donośnie. - Spokojnie. - Rzekł doń w myślach, po czym przykucnął i również spojrzał w dół. Tam niżej siedziała jakaś dziewczyna, czyżby to ona przykuła uwagę jego towarzyszki? Musiał jakoś zejść z płatków słonecznika i znaleźć się na dole. Prawdopodobnie jego zwierzątko pomyślało o tym samym, bo odbiło się od rośliny i wylądowało nieco niżej, nieopodal dziewczyny.
Chłopak zwinnie zsunął się po słoneczniku i przykucnął na jednym z liści.
- Hej, zgubiłaś się czy coś? Bo najwidoczniej przykułaś uwagę mojego kochanego towarzysza.
Zagaił doń, patrząc na olbrzymiego owada, który stał nieruchomo jakby obserwując i oceniając sytuację.
Miał tylko nadzieję, że Asi nic nie odbije i nie zechce jej się za chwilę odlecieć i go zostawić - czasem tak robiła. Musiał przyznać iż mimo tego, że była pod jego władzą, posiadała własny, niepowtarzalny temperament i charakter.
Nie miał nic przeciw temu, wręcz przeciwnie - uwielbiał to w niej. Była posłuszna, lecz nie straciła swojej dzikości tak do końca.
Swojego owada traktował jak przyjaciółkę, w końcu toją zna od małej larwy i to z nią spędza najwięcej czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ofelia
Leśna nimfa
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 06/12/2014

PisanieTemat: Re: Tereny lasu   Pią Gru 12, 2014 7:41 pm

Ofelia nigdy nie miała przyjaciół, a już na pewno nie takich, których znała od kołyski. Zawsze starała się wszystkich trzymać na dystans, nawet zwierzęta, co poniekąd dziwiło innych. Samotność była dla niej niczym mała idylla, w której mogła odpocząć. Wszakże któż śmie tępić gusta, nie bacząc na swoje? Jeden lubi kolor pomarańczowy, inny niebieski – nie ma się co roztrwaniać nad gustami, każdy ma prawo do własnego zdania i nie powinien oceniać tego co ktoś drugi robi, chyba że jest to szkodliwe dla innych, a to już inna kwestia. Wychowanie tu się kłania, a kto jak wychowany, oceniać można, gdyż chamstwo i gburowatość to cechy jakich brzydzi się znaczna ilość, a nieznaczna się do nich przyznaje bo każdy ma odrobinę z tych cech, mniej lub bardziej. To jest właśnie rola wychowania zatarcie tych cech do minimum.
Błogą ciszę jaka pozwoliła na chwilę oderwać się od rzeczywistości przerwało trzepotanie skrzydeł i dziwny ślizg… Ofelia natychmiast otworzyła oczy i rozejrzała się uważnie. Koszyk z roślinami i owocami wylądował na ziemi dając mrówkom szansę na dodatkowy zbiór przy mniejszym wysiłku, zaś samo dziewczę, pisnęło by po chwili schować się za łodygą słonecznika i uchronić się od spojrzenia szerszenia. Zawsze starała się unikać zwierząt, które gwałtownie reagowały i często były agresywne. Jak za pająkami przepada, konikami polnymi, a nawet modliszkami – które swoją drogą zauroczyły ją – to wszystkie osowate ją przerażały i starała się trzymać od nich jak najdalej.
Dopiero gdy usłyszała wypowiedź przybyłego wraz z szerszeniem jegomościa, postanowiła wychylić się z nienagannie bezemocjonalną miną, która sprawiała wrażenie jakby jej reakcja, która wydarzyła się przed chwilą, w ogóle nie miała miejsca.
- To Twój… towarzysz? Panujesz nad nim, tak? Czy planuje mnie zjeść? – wystrzeliła z armatni serią pytań, które były w rzeczy samej napadem histerii. Dopiero po chwili namysłu była w stanie odpowiedzieć, na pytanie, które padło z ust młodzieńca. Wszak kto by pomyślał, że tak opanowana osoba jak, ta tutaj Ofelia, najpierw zada własne pytanie, niż odpowie rozmówcy! Oh, przecież to idealny przykład, że złych nawyków wyzbyć się nie można, a jedynie zatrzeć je, by ukazały się podczas niekontrolowanych reakcji.
- Nie, nie zgubiłam się. – rzuciła jakby to była zbędna informacja i kątem oka zauważyła, że jej koszyk właśnie okupowały mrówki, zabierając co lepsze okazy zbiorów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caspian
Książę Szerszeni
avatar

Liczba postów : 8
Join date : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Tereny lasu   Sro Gru 17, 2014 10:22 am

Co do przyjaciół, Caspian też mógłby się nad tym zastanawiać. Nie miał pojęcia, czy ci przyjaciele byli prawdziwymi przyjaciółmi, czy tylko zadawali się z nim dla pokazu, czy coś takiego. Biorąc pod uwagę okoliczności w jakich się z nimi spotykał pierwszy raz należałoby to wykluczyć, bo jednak jeśli się komuś pomaga to jednak "coś" powstaje, jakaś dziwna więź, którą ciężko opisać zwykłymi słowami. Takie coś trzeba poczuć, by zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Ale brak takich wątpliwości może mieć co najwyżej wobec swoich dwóch przyjaciół, a co z numerem trzy? Ten już nieraz zaszedł chłopakowi nieraz za skórę i często się z nim kłóci, niby przysłowie mówi "kto się czubi ten się lubi
", ale nie do przesady.
Caspian był typem osobnika lubiącego wszystkie możliwe owady, które żyły na tym świecie. Był pasjonatem.
Obserwował uważnie postępowanie dziewczyny. Gdy schowała się za słonecznik, posłał jej miły uśmiech.
-Tak, mój towarzysz. Nie planuje cię zjeść. Ma na imię Asia i nie musisz się jej obawiać.
Odparł, patrząc na nią uważnie. Chłopak spojrzał na leżący koszyk i mrówki które najwidoczniej chciały pożywić się owocami dziewczyny. Wziął koszyk w ręce, po czym spokojnie i powoli zaczął zbierać owocki leżące w pobliżu.
- Nie chcieliśmy cię wystraszyć, przepraszam. Noo, tylko tyle zdołałem uzbierać.
Powiedział, po czym podszedł do dziewczyny, podając jej koszyk. Mrówki na szczęście niewiele zdążyły zabrać. Lekko speszony przejechał dłonią po karku. Cóż, dziwna sytuacja. Po chwili wyciągnął dłoń do dziewczyny.
- Moje maniery, gdzie one są. Na imię mi Caspian.
Przedstawił się z uśmiechem, patrząc na dziewczynę. Aww, jaka była urocza! Taka milusia i drobniusia, tylko wziąć ją i przytulać.
Oczywiście zwrócił uwagę na jej sylwetkę, była szczupła, biust też miała dość... Przyciągający uwagę. Był facetem, zwracał uwagę nawet na najdrobniejsze szczegóły damskiego ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Coccinella
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 1
Join date : 05/12/2014

PisanieTemat: Re: Tereny lasu   Czw Gru 18, 2014 9:08 pm

Tego dnia było naprawdę przyjemnie. Idealny czas na opuszczenie swoich mieszkań i udanie się w pieszą wycieczkę po okolicy. Pieszą mniej lub bardziej, niektórzy woleli latać, no ale ja tam do nich nic nie mam. Właśnie w to cudowne południe nastąpiło przypadkowe spotkanie dwóch ras. Uroczej panny Ofelii, która była panią natury, oraz młodzieńca Caspiana, który dla przykładu po prostu zwiedzał sobie okolice. Poznanie to odbyło się w dość niecodzienny sposób, bowiem biedna dziewczyna przestraszyła się szerszenia, którego dosiadał chłopak. Ale na szczęście co by złe na dobre... no coś tam. Zakańczając moje nudzenie, dodam że po drodze na ziemię spadł koszyk z owocami jaki dzierżyła Haradianka. Wszystko wysypało się z niego i mimo że Verges próbował oczywiście jak prawdziwy dżentelmen pozbierać wszystko, nie udało mu się to, dzikie mrówki dobrały się do nich w zastraszającym tempie, a ich oczy błysnęły czerwienią, gdy tylko któreś się do nich zbliżyło. Żadne z nich nie wiedziało o co chodzi, ponieważ nawet niewytresowane zwierzęta nie powinny się zachowywać w ten sposób. Gdy Cas wręczył Ofelii koszyk jakimś cudem uzbieranych resztek, dobiegł ich cichy pomruk. Od wściekłych mrówek? Kto wie. Było im nie zabierać jedzenia.

Dzień dobry, niespodziewana interwencja MG z tej strony. c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tereny lasu   

Powrót do góry Go down
 
Tereny lasu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Serce zakazanego lasu
» Polana w środku lasu
» Centrum Zakazanego Lasu
» Skraj lasu
» Wschodnia częśc zakazanego lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Faylinn :: Tereny Królestwa :: Las słoneczników-
Skocz do:  
Partnerzy
 photo malutkibaner_zps9b32d18f.pngAXIS MUNDIHogwartDreamWild Land AAF SnM










Vampire Knight



















University of dreams




















Akademia Superbohaterów











Król Lew



Levicorpus