IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Nazywam się? Nie.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jinahin
Prorok pański
avatar

Liczba postów : 17
Join date : 11/12/2014
Age : 31

PisanieTemat: Nazywam się? Nie.   Czw Gru 18, 2014 6:05 pm

Imię i Nazwisko: Ian Fiedelstein, ale nikt go tak nie nazywa.
Pseudonim: Jinahin, czasem Ji.
Wiek: 28
Rasa: Firyeani
Ranga: Prorok pański
Bowiem Jinahin doznał objawienia, w którym Najwyższy kazał mu sprowadzić ludzi na słuszną drogę.

Charakter:
Jinahin to niezwykle charyzmatyczna osoba, tak przez jego erudycję jak i przez pewność siebie. Nie myślmy jednak, że jest narcyzem. W żadnym wypadku. Z jego słów i czynów wylewa się skromność. Nigdy nie zabiegał o uznanie, wręcz woli przypisać swoje zasługi komuś innemu.
Jest bardzo ostrożny wobec nowo poznanych osób, jednak wobec przyjaciół - dozgonnie oddany. Bardzo empatyczny i opiekuńczy. Wielu docenia go jako dobrego słuchacza. Nie mniej jednak jest surowy i konsekwentny. Jeśli ma wobec kogokolwiek jakiekolwiek oczekiwania, nie ustąpi łatwo. Przy tym surowy jest również wobec siebie. Kiedy coś sobie postanowi, to tego postanowienia będzie się trzymał. Nie wybaczyłby sobie, gdyby złamał własne zasady.
Łatwo się denerwuje, lecz potrafi nad sobą panować i można powiedzieć, że z tej jednej umiejętności jest akurat bardzo dumny. W końcu czym od zwierząt różniłyby się wróżki, gdyby nie ich samokontrola czy umiejętność reflektowania nad własnym postępowaniem? On sam spędza wiele czasu na kontemplacji i dogłębnej analizie samego siebie, próbując doprowadzić tak bardzo, jego zdaniem, odległego od perfekcji siebie do stanu względnej znośności. Tak w jego mniemaniu ma się sprawa.
Z natury swej Jinahin jest melancholikiem. Gdyby nie to, że Najwyższy dał mu zadanie do wypełnienia, pewnie najchętniej siedziałby w domu, z dala od ludzi. Nie, wróć, pewnie dawno już w ogóle nie byłoby go między nami.
Dużo czasu poświęca na modlitwę. Docenia też literaturę i nauki ścisłe, choć sam niestety w nich nie bryluje. Gdyby jednak spotkał kogoś, kto jest w tych dziedzinach lepszy od niego, na pewno zrobiłby tym na nim pozytywne wrażenie.

Wygląd:
Przy swoich 10.1 cm wzrostu, Ji nieco wyróżnia się z tłumu. Jest raczej szczupły, ale nie chudy. Nie ma atletycznej budowy ciała, jednak na jego torsie i ramionach da się wypatrzeć zarys mięśni. Twarz ma dość przeciętnej urody, pociągłą, o szpiczastym nosie. Jego oczy są ciemno-brązowe, włosy zaś czarne i długie aż za łopatki. Zwykle czymś je związuje, aby nie przeszkadzały mu w codziennych czynnościach. sporadycznie zaplata w bardzo luźny warkocz. Z uwagi na ich długość, musi je codziennie czesać, żeby któregoś dnia nie obudzić się z dredami.
Jinahin jest jednym z Firyaeni, a to znaczy, że posiada skrzydła. Akurat jego skrzydła, tak jak wspomniana wcześniej twarz, niczym się nie wyróżniają. Ciemno-brązowe, półprzeźroczyste i długie, poniekąd podobne do skrzydeł szerszenia. Tak jak u szerszenia, pojedyncze segmenty rozdzielone są czarnym szkieletem.
Ubiera się bardzo prosto. Zwykle są to spodnie, tunika i wygodne obuwie, wszystko w stonowanych kolorach, głównie w odcieniach żółci, zieleni i szarości. Zdecydowanie o wiele bardziej zależy mu na wygodzie, niż na urodzie. Na pewno daleko mu do bycia próżnym.
Nie garbi się, wygląda raczej na pewnego siebie. Jest jednak ponurakiem. Rzadko kiedy się uśmiecha, przynajmniej szczerze. Czasem uśmiechnie się z uprzejmości, albo żeby kogoś pocieszyć, ale to tyle. Spojrzenie też ma z resztą dość smutne.

Historia:
Ciężko znaleźć osobę w Zorzy, która nie słyszałaby tej historii. Okrywające niebo altocumulusy przybrały barwy tęczy a z nieba sfrunął nieznany nikomu mężczyzna, któremu towarzyszyły dwie pszczoły. Ogłosił się on posłańcem bożym i obiecał zbawienie każdemu, kto za nim podąży.
A potem zgarnęła go straż, trzymali go w areszcie przez dwa dni, poddając przesłuchaniom, dopóki nie uznali go za świra i puścili wolno, ale do rzeczy.
Od tamtego czasu minęło zaledwie kilka tygodni, a Ji już znalazł kilka osób, chcących za nim podążać, choć jak na razie mało kto w królestwie traktuje go poważnie.
Kim jednak tak naprawdę jest Jinahin? Czemu przybył do królestwa i co robił poza nim? By odpowiedzieć sobie na te pytania, musielibyśmy cofnąć się o prawie 20 lat wstecz, do roku 8338. Na królewskim dworze doszło do spisku między wyższymi urzędnikami jak i kilkoma osobami z zewnątrz. Spisek miał na celu zmuszenie ówczesnej królowej do abdykacji i utworzenie państwa demokratycznego. Spisek został jednak zawczasu wykryty a wszyscy w niego zamieszani wydaleni z królestwa na - zdawałoby się - pewną śmierć. Skoro nie podobało im się życie w królestwie, niech radzą sobie na własną rękę.
Wśród wypędzonych byli też państwo Fiedelstein, którzy w tej sytuacji postanowili zabrać syna, dziewięcioletniego wówczas Iana, ze sobą. Ojciec Iana, Joachim, przed wypędzeniem tresował owady dla królewskiej armii (swojego czasu udało mu się nawet oswoić szerszenia) i szczęście pozwoliło grupie wyrzutków znaleźć schronienie w dziupli pod gniazdem pszczół, które dzięki staraniom Joachima Fiedelsteina i innych Siryan wypędzonych z Faylinn udało się przekonać do współpracy.
Życie poza królestwem nie było łatwe, jedzenia ledwo wystarczyło dla wszystkich. Dla tej garstki dzieci wypędzonych wraz ze spiskującymi udało się zorganizować szkołę, choć nie dało się jej porównać ze szkołami z królestwa.
Co się tyczy Iana, nie dogadywał się z rówieśnikami. Nudzili go, on z kolei wydawał się im zbyt poważny. Większość czasu spędzał albo sam, albo z dorosłymi a rozmowy z nimi zwykle schodziły na temat polityki, czasem też sztuki, filozofii czy nauki. W takim właśnie otoczeniu się wychował. Czy był szczęśliwy? Nie, nie do końca. O ile rozwijające rozmowy sprawiały mu przyjemność o tyle ogólnie, życiowo czuł się bardzo samotny. Mając 26 lat nie miał kompletnie o czym rozmawiać ze swoimi rówieśnikami, za to wróżki w wieku jego rodziców nadal traktowały go z góry. Przeszkadzało mu też to, jak odległa była od jego ideałów rzeczywistość. Wiedział, że nawet inteligentni ludzie nie raz łamią swoje zasady z głupich powodów. Ale nie to było najgorsze. Najgorsze było to, że i on robił to samo. Jakkolwiek by się nie starał, nie był w stanie przerwać cyklu porażek jakie odnosił w walce z samym sobą.
Nie mogąc znieść tego napięcia ani chwili dłużej, podjął decyzję o ostatecznym rozwiązaniu gnębiącego go problemu. Poleciał nad pobliski staw i po dłuższej chwili wahania rzucił się do wody. W ten sposób przynajmniej skutecznie eliminował możliwość jakichkolwiek przyszłych porażek.
Właściwie wszystko szło zgodnie z planem, dopóki nie usłyszał głosu z nieba. Chociaż, czy ten głos był dokładnie z nieba? W każdym razie zdawał się dochodzić z zewnątrz. Tak Ian zaczął rozmawiać z bogiem*, który, jak się wówczas okazało, miał dla niego zadanie. Chłopak zgodził się je wypełnić a po tym urwał mu się film.
Obudził się na brzegu, wciąż mokry, ale z dala od wody. Potraktował to jako cud. Postanowił podążać za swoim nowo odkrytym bogiem a gdy nadszedł czas, wyruszył w drogę powrotną do królestwa.
Nim odszedł, poinformował rodzinę o swojej decyzji a ojciec wymógł na nim, by dla bezpieczeństwa zabrał ze sobą dwie pszczoły, by broniły go w drodze do królestwa.

*W każdym razie on był pewien, że to bóg. Na dobrą sprawę równie prawdopodobną opcją były schizofreniczne urojenia albo omamy wynikające z niedotlenienia.

Ciekawostki:
- Jinahin nie przyznaje się do swojej prawdziwej tożsamości o ile nie musi. Kiedy w areszcie zapytano go "To może zaczniesz od powiedzenia nam jak masz na imię?" odpowiedział "Ji Nahin", więc jeśli założyli mu jakąś kartotekę to pewnie pod tym nazwiskiem w niej widnieje.
- Jeśli chodzi o jego znajomość sztuk walki to jest świetny w byciu ofiarą. Znaczy nie umie się bić.
- Ma niewypowiedzianą słabość do książek.
- Umie czytać, liczyć, pisać i czyni to całkiem biegle.
- Nie mówi tego wprost, ale tak naprawdę nie lubi dzieci. Za to lubi zwierzęta.
- Jego prawy bok szpeci znamię, będące pamiątką po bójce ze stonką. Jinahin miał 5 lat, gdy się to stało.
- Jest praworęczny.
- Pora roku, której jest opiekunem, to Haleth.

_________________
-


Ostatnio zmieniony przez Jinahin dnia Czw Gru 18, 2014 8:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ray
Książę Ważek
avatar

Liczba postów : 51
Join date : 28/11/2014

PisanieTemat: Re: Nazywam się? Nie.   Czw Gru 18, 2014 8:01 pm

Okej, wszystko byłoby dobrze, ale mam dwa zastrzeżenia: Dla Armii Królewskiej tresowane są osy - nie szerszenie. Musisz poprawić wszelkie wzmianki o szerszeniach.
Tą ciekawostkę o urdu usuń jak możesz, ciekawostki odnoszą się do świata Faylinn, nie naszego.

PS. No i ta rozmowa z Bogiem - dopisz, że jest przekonany, że to była prawda, lecz rzeczywistość jest nieznana.


Akcept~!

_________________
Myśli | Wypowiedzi | Opisy
#0099CC
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Nazywam się? Nie.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Faylinn :: Postaciowo :: Karty Postaci :: Zaakceptowane karty.-
Skocz do:  
Partnerzy
 photo malutkibaner_zps9b32d18f.pngAXIS MUNDIHogwartDreamWild Land AAF SnM










Vampire Knight



















University of dreams




















Akademia Superbohaterów











Król Lew



Levicorpus